Witajcie kochani :-)
Pierestrojka tarasu szczęśliwie dobiegła końca :). U ubiegłym roku cieszyliśmy sie jak dzieci, gdy sami z mężem zbudowaliśmy nasz taras -pisałam o tym miedzy innymi tutaj.
W tym roku mamy znowu powód do radości, bo go zadaszyliśmy :-). Co prawda nie własnoręcznie, ale z naszym pomysłem w roli głównej
Nie będę sie rozpisywać, pokaże Wam zdjęcia naszego szczęścia. Gdyby nasuwały sie jakieś pytania, to na wszystkie odpowiem :-)
Pod daszkiem powiesiłam gruba zasłonę, która zasłania nas przed luksami
płynącymi z nieba :-)
słoneczko powoli zachodzi, zapalają sie lampiony solarne oraz włączamy światła. Jest cicho przytulnie i nastrojowo :-). W ostatni weekend pogoda sprzyjała długim spotkaniom ze znajomymi.Wcale sie nie chciało wchodzić do domu. Było cieplutko i wakacyjnie :-)
Ostatnio z mężem doszliśmy do wniosku, ze zadaszenie powiększymy o kolejne kilka metrów kwadratowych. Wygląda na to ze pierestrojka nie będzie miała końca :)
pozdrawiam wakacyjnie
Lucy





