Mania bielenia wszystkiego co mi wpadnie w ręce mnie nie opuszcza. Kolejna ofiarą padł pokój młodszego synka. Niewinnie zaczęło sie od komody, potem biurko, szafie tez nie przepuściłam i na dodatek jeszcze trafiło na regał. Pokój zrobił sie zupełnie inny.
W lecia dopadła mnie wena twórcza-tworzyłam poszewki na poduszki. Znajdowały sie wszędzie- u dziec,i w salonie ,gabinecie no i w kuchni. Zobaczcie sami. Wiele zostało rozpoczętych i czeka na dokończenie detali, ale narazie muszą poczekać do wiosny :-). W międzyczasie zbieram różne tkaniny i inspiracje aby stworzyć zupełnie nowe cudeńka.