Zaraz po jesieni przychodzi wiosna. Tak, tak nie pomyliłam sie :-)). Akurat nasz region zima w tym roku ominęła szerokim łukiem. To białe zwane śniegiem oglądałam tylko na zeszłorocznych zdjęciach :-)). Skłamałabym mówiąc, ze ciesze się z tego, ze zimy nie było. Góry bez śniegu, to tak jak zatoka Pucka bez wiatrów :-)).
Mam nadzieje, ze to pierwsza i ostatnia w moim życiu taka dziwna zima.
Każdego dnia zapraszam do naszego domu wiosnę. A to kupuję kwiaty cięte, a to roślinki doniczkowe, a to wyciągam tkaniny w magicznych wesołych odcieniach.
Większość wypadów do sklepu kończy sie tym, że targam ze sobą ozdobniki w postaci różnokolorowych świec, świeczników, szklanek z kolorowego szkła. Przecież to wszystko sie przyda :))). To właśnie my jako panie domu budujemy w nim swojski nastrój i właśnie po to sa te wszelkie niezbędniki :-)). Zresztą czy ja mówię coś odkrywczego, przecież wszystkie wiemy jak to działa :-)).
Ostatnimi czasy wzięło mnie na malowanie wzorków marokańskich na
poszewkach.
Nie ukrywam, ze ten motyw jest bardzo trudny do namalowania,
ale daję rady. Na tapetę poszedł kolejny kolor- tym razem miętowy. No, no powiem, ze spodobał mi sie efekt :-))
Dawno tez nie robiłam stolików/ tac- musiałam jakiś zrobić, by nie zapomnieć.
poniższe prymulki to prezent walentynkowy od męża, dzięki kochanie :-))
do zobaczenia, pozdrawiam wiosennie :-))
Lucy